Games down

Czas najwyższy na drugą listę. Listę dziwnych płodów, których jedynym celem i sensem istnienia wydaje się być wkurwianie mnie, oraz doprowadzanie do obłędu i rozpaczy. Czyli gier które nie były uprzejme i popychają mnie do ludobójstwa.

Spora część z tych problemów zapewne jest spowodowana odpalaniem starych gier na nowym sprzęcie. Niby directx i wstecznie kompatybilne, blablabla, a wychodzi jak zwykle. W dodatku jest też ten minus, że na patch likwidujący problem już raczej z racji wieku nie ma co liczyć.

Giants: Citizen Kabuto

Myślałem że Mirror’s Edge przesadza. Niestety niezmiernie się myliłem. W porównianiu z “Giants…” to prawdziwy mistrz wstrzemięźliwości. Trzydzieści siedem przycisków. Ta gra chce wykorzystywać TRZYDZIEŚCI kurwa, jebanych SIEDEM przycisków. NES sobie całkiem nieźle radził z padem który miał CZTERY kierunki, SELECT, START oraz A i B. Osiem, a i tak nie wszystkie gry wykorzystywały więcej niż sześć.

Incoming / Incoming Forces
Jak chcecie żebym popierdalał jak pilot apacza, to dajcie mi kurwa jakieś odpowiednie sterowanie. Możliwość odwrócenia osi też byłaby zajebiaszcza, bo o ile w śmigłowcu rozumiem że wolant do mnie (czyli w dół) podnosi, o tyle przy stacjonarnej armacie to już jest kurwa obłęd sprzeczny z oczekiwaniam.

Loki
Bleh. Nudne. Odtwórcze. Wspominałem już że nudne? Kolejny diablo-wanna-be z dziwnym sterowaniem, straszną kamerą i zrypanym systemem generowania przeciwników, który umieszcza ich tam gdzie nie możesz się dostać. Wspominałem już że bleh?

Mace Griffin Bounty Hunter
Postanowił się wywalać ciągle w tym samym miejscu. FPS mający rozładować moją frustrację, przyczynił się jedynie do jej zwiększenia.

Mirror’s Edge
Ojej, mamy tyle niewykorzystanych przycisków… Dopierdolmy jeszcze trzydzieści funkcji z których gracz korzystać będzie musiał rzadko, a jak już to i tak nie zadziałają.